Kropka

Ojciec  moich przyszłych dzieci skumał się z chodzącym cukierkiem w papierku...albo bez papierka :/,
Dla mojego eks rozmowa ze mną jest tak straszna, ze musi robić to po alkoholu,
a przed obiektem moich westchnień potrafię sie tylko porządnie zgasić...i mieć dżem w aparacie :/

Jestem więc w kropce...tylko jak z tej kropki się ruszyć?








Obiekt moich westchnień... :P


2007-12-19

Czegoś mi brak...
Brakuje mi Ciebie...

Brakuje mi Twojego dotyku...Twojego oddechu na skórze...

Brakuje mi Twojego głosu kojącego...


Widuję Cię tylko we śnie a to dla mnie ZA MAŁO!


I nie wystarczy tu spalić zdjeć a wraz z popiołem odejdą wspomnienia...


Bo gdy Ciebie nie ma...a ja wiem też, ze już nie będzie...to pogodzić się z tym niemogę...

Nie przytulę się więcej do Twoich pleców w nocy...

Nie odwrócę się do ściany...





Dobije mnie myślenie...- CO BY BYŁO, GDYBY...



:(


2007-07-14

:(
Wszystko się rozpadło...
Najpierw rozpadło się to z czego tak bardzo jeszcze do niedawna sie cieszyłam czyli JA i RAFAŁ!
Zerwaliśmy ze sobą...choć sprawa nie jest teraz prosta bo w ja go kocham...on chyba mnie też...
Tak wiec kochamy się a razem ze sobą być nie możemy!
Czemu...?
Bo on nie może już znieść tego, że ja jestem tak daleko od niego, ze nie ma mnie przy sobie...a ja?
Ja też ciężko znoszę te jego przyjazdy i zaraz odjazdy...braku jego przy sobie, braku czułości na codzień...
Strasznie jest czuć, ze się kogoś tak bardzo kocha a nie mozna z nim być bo odległość między Wami jest za duza!

Teraz jestem tu w Szkocji i tęsknie za domem...
Brakuje mi Rafała...jego czułości, słodkich słówek, miziania po pleckach, spania bez koszulek, całowania w szyjkę..., jego niespodzianek, jego głosu, zapachu :(

...

Dostałam do jazdy konia...Lucia...taka tam żadna rewelacja...
Polubiłąm ją a teraz zabrali mi ją ...:(
Ktos kiedyś powtarzał mi w koło, ze nie ma co się przywiązywać do koni...
To tylko 3 dni...a ja jestem wkurwiona na maksa..

Boże jak ja chciałabym wrócić do czasów, kiedy moim problemem było to, ze nie umiem zawiązac buta...
Kiedy dostawałam większość czego chciałam... Kiedy problemem było kolor sukienki...

Nie chce być dorosła...
Ale jak już jestem...to chce miec już dziecko, ułożone życie...i inne problemy...


Jutro ROWAN...moze przeżyję ?!


Całuję kochanie...bardzo Cię kocham i bardzo tesknie :(


2007-07-10

Znowu zapomniany...
No tak znowu zapomniałam o moim drugim blogu...o pierwszym też mało pamietam...

Ehh życie płynie mi nie najgorzej...
Trafiłam na fajnego faceta...
O prawie 3 miesięcy jest juz mój i mam nadzieje, że tak pozostanie!
Jest taki wrażliwy, uczuciowy i błogo romantyczny. Tak jest taki romantyczny..

Zaskakuje mnie i nawet nie chodzi już o prezenty czy podarunki...zaskakuje mnie swoją osobą...swoim zachowaniem..

Chyba go kocham...i mówię o takiej prawdziwej miłości...

A może ja jeszcze nie znam smaku prawdziwej miłości... ?!

Czas pokaże....i mam nadzieje, ze bedzie dla mnie wyrozumiały...




2007-02-22

...:::[ Zabił we mnie... ]:::...
No tak....
Teraz z perspektywy "bocznej" i po ochłonięciu...
wiem, napewno wiem i widze to, ze ON Zabił we mnie tyle rzeczy..

Zabił we mnie to czego ja chciałam sie kiedyś tak bardzo pozbyć a czego w owym czasie tak bardzo chciałam pozostawić...

Cała moją romantyczność i szaleństwo... skutecznie zabił swoim zachowaniem...

naiwna jestem...myślałam, ze wytrzymam kupe czasu w pewnym dystansie do tego wszytskiego...ale wpadłam...przez duże W!
No tak...durna blondyneczka...zafacynowana jakims fagasem...i myślałam, ze jak będzie fajnie to bedzie tak cały czas...nieprzerwanie!

No cóż..

Teraz jest mi wstyd...
Wstyd za to jak bardzo rozbudził we mnie pewne rządze...
Pamiętniczku...aż wstyd mi sie tu i teraz przyznać i napisac o tym...choć nikt o tym się nie dowie..i nie przeczyta o tym...ale wstyd mi przed samą sobą..

Zachowałam się jak jakaś łatwa panienka z pierwszego lepszego PUB'u!
złamałam przede wszystkim swoje obietnice!

Nie ważne...zabrał mi coś czego może już nigdy nie odzyskam...


Na szczęście w mojej okolicy...znajduje się pewien obiekt, który możliwe, że jakoas przywróci we mnie choć częśc tego czego straciłam..

Trudno mi teraz....bo jak kiedyś myślałam, ze jestem szalona...potrafię się wygłupiać i zarazem kochac...potrafię być wrażliwa i romantyczna...to nagle uświadamiam sobie, ze to GÓWNO prawda!

Nie zapeszam...wiec kończę....




2006-11-11

Zycie tak szybko biegnie...
Życie tak szybko biegnie...szybciej niż ja na 100metrów..

Tyle się wydarzyło...jeszcze nie dawno tańczyłam w ramionach Kamila...a teraz zastanawiam sie co będzie..

Mam poprawkę...ehh szkoda gadać...wstyd się przyznać!
No ale na swoje własne życzenie...

Nie mogłam postąpić inaczej...cóż tak to już ze mną jest...gdy coś sie dzieje...nie potrafie skupic sie na czymś innym..
A wtedy tak mnie to zaskoczyło... tak nagle, znienacka...
A byłam już jego pewna...zdawało mi się, ze zaufałam mu i wiem, ze nie postąpi w sposób, w który moze mnie nieprzyjemnie zaskoczyć...

Ehh no cóż...

Zycie zaskakuje...

Spotkamy sie...i co?! To dopiero jest zagadka...





2006-09-16

;-(
I co...?!
Znowu zaufałam facetowi...nie za dużo ale już wystarczajaco by mógł mnie zranić!
Zadał cios...i znowu cierpie!

A był mi tak bliski, tak się mu otworzyłam...

Faceci to jednak wiedzą w którym momencie...!

I jak tu nie uwierzyc, ze facet, każdy facet jest potencjalną swinią!

Każde mnie tak traktuje...tyle, ze ja już nie mam sił na znoszenie tego wszystkiego...

Jestem z góry skazana i niepowodzenie i cierpienie...




2006-06-26

Ktoś o mnie myśli
Tak własnie tak..
dość dziwne to uczucie, kiedy ktoś o Tobie myśli, pamięta, pisze do Ciebie słodkie sms-y.
Fajne uczucie opowiadać komus co działo się podczas dnia, tłumaczyć sie z tego co się robiło...

Przytulić sie do kogoś kiedy się ma potrzebę, pocałowac...




2006-06-21

Jakoś dziwnie...
Kamil...dziwna postać...

Dałabym se rękę odciąć, ze stosunki między nami nie zmienią się a napewno nie do końca tego roku akademickiego...a tu zonk
Straciłabym rękę!

Stosunki między nami zmieniły się nie do poznania...

Zaczęło się od pewnej nocy...

Potem przerwa...(wyjazd do domu)

Potem ognisko...tak było mi dobrze...bo on niby jest twardy ale potrafi być taki czuły i opiekuńczy.

Dobrze było mi w jego ramionach...śpiąc z nim..i w ogóle...

Ale ja jak zwykle boje się...śmiertelnie boję się każdej nowej sytuacji...

I teraz jest taka dziwna sytuacja...
niby jesteśmy razem...bo śpimy razem...itd ale nie jesteśmy bo na co dzień...zachowujemy sie raczej jak dobrzy kumple...

Fakt...dobrze mi z nim...ale teraz kiedy ja w domu...on tam w Lublinie :(

tęsknię... jak cholera!

W dodatku on się nie odzywa :(

Nie wiem czy to tylko ja sie tak angażuje zawsze i tylko mi tak zalezy :(...a druga strona wali to :(






2006-05-06

...:::[ coś się święci... ]:::...
Sama nie wiem co to?!

Ale na razie jest mi z tym dobrze...

Nie wiem jaki sprawa przybierze obrót ale poczekam spokojnie...

Postaram się zaryzykować jesli nadarzy się okazja!


2006-04-17

Znowu ta pewność!
Tak po raz kolejny jestem pewna, ze nie jestem stworzona do stałych zwiazków.
Ledwo poczułam cięzar głowy Bartka na kolanach a już czułam sie przygnieciona, tym, że on tu jest.

Nie potrafie! Po prostu, kiedy nie czuje niczego wiecej poza przyjaźnią...to NIE POTRAFIE!

Chyba dołącze do zagrożonego gatunku dziewic!


Kurde troche się ciesze, ta pewnośc mnie w pewnym sensie...naładowuje dość pozytywnie ;-)

Ale co będzie za kiedys tam?!


2006-02-21

Dotykaj...
Żyję teraz w zasadzie tylko tym, ze "jadę" do Bartka...

Tak wiem..miałam odciać sie od tego chłopaka a ja jak tylko mi "przeszło" znowu zaczynam tę straszną i męczącą zabawę...

Ehh kobieta niestałą jest..

Planuję ten wyjazd...juz od kilku dni, myśle o każdej minucie, myśle co powiedzieć, jak się ubrac by wygladać w miare zwyczajnie ale jednak ładnie

Myśle jak zatuszowac moje pryszcze...

Myśle!

Gorzej jak wyjazd niewypali...ciagle czekam na wiadomość...

I jak już nawet wypali ten wyjazd... to boje się, ze wszystko wróci...

Nagle dostane obuchem w łeb i zobacze jak wiele straciłam... i jak marnie na tym wyszłam!





2006-02-15

Dzień jak co dzień.... czyli Walentynki
No tak i znowu jesteś zapomniany...
pamiętniczku mój kochany...

Walentynki...nie będe sie rozwodzić tutaj na temat historii i znaczenia tego dnia oraz nad jego patronem...

Po prostu nie znosze tego dnia...moze zazdroszcze innym, ze spędzają go w tak niezwykły dla mnie sposób?

Że celebrują swoje związki...i w ogóle, ze go obchodzą..

Bo ja...najchętniej zamknęłabym sie tego dnia...w jakimś pokoiku ciemnym i zasnęła...i to przyniosłoby mi ukojenie..

Ja wiem, ze nie lubie tego dnia...bo nie mam "mojej połóki jabłka"
to podobnie jak ludzie, którzy spędzają sami swięta też pewnie ich nie lubią...

Może kiedyś polubie ten dzień...moze nawet kiedyś będę czekac na niego z utęsknieniem...

a moze znienawidze ten dzień...i nigdy ale to przenigdy nie bedę go obchodziła!

Sprawa do wyjaśnienia....

przez....



przeznaczenie...


Do zobaczenia mój pamiętniczku...

P.S. Trzymaj kciuki za to spotkanie...bo na razie tylko tym żyję...




2006-02-14

...:::[ Czemu? ]:::...



No tak od kilku dni zadaje sobie pytanie: czemu?

Czemu nasz związek z Bartkiem był jednocześnie taki głęboki...ale taki płytki fizycznie.

Nigdy nie tańczyłam z nim wolnej piosenki...w przytuleniu...

Czemu nigdy nie złapał mnie pewnie za rękę?
Czemu nigdy nie pocałował mnie namiętnie w usta...tak żeby zabrakło mi tchu...?
Czemu nie przytulaliśmy się na ławce w parku obmacując się skrycie?
Czemu nie spędziliśmy nocy, razem we dwoje w łóżku?
Czemu nie byliśmy raze na zadnej imprezie?
Czemu nie siadałam mu na kolanach?
Czamu nie chodziliśmy na romantyczne spacery?
Czemu nie widziałam go w tylu sytuacjach?
Czemu tyle nas ominęło?
Czemu dostałam tak mało?
Czemu se tak baaardzo wstydziłam...ale jednocześnie tak bardzo chciałam?
Czemu nie pisaliśmy sobie śmiesznych sms-ów?
Czemu nie szeptaliśmy sobie do ucha świńskich zarcików?

Czemu tak mało si wydarzyło? Czemu moja pierwsza miłość taka prawdziwa tak szybko zgasła?

I w końcu czemu..JA do CHOLERY tej miłości nie potrafiłam docenić?!






2005-12-25

...:::[Niesamowity sen... ]:::...
Zasnęłam z humorem raczej obojętnym...taki classic!
Początek nocy nie był lekki. Ciężko było zasnać na jednym boku i trzeba było się przewracać, zmieniać pozycje i turlać!
Najpierw dostałam stos jakichś durnowatych sms-ów żartów, które jakoś mnie nie rozbrajały!

Ale potem...
widze schody.... z tyłu jakiś koleś...biegnie za mną...więc ja szybko uciekam...

to troche jak koszmar...bo biegne do góry ale jakoś wolno mi to idzie...za to ON zbliza się do mnie nieubłagalnie szybko!

Potem sen się urywa...Znowu jakiś sms!Odpisuje na niego...choć to chyba nie najlepszy pomysł..bo rano nie będę pamiętała, co kto i jak!

Wracam do poduszkowej opowieści.
Nagle jestem w jakimś dziwnym pokoju. Na środku dużeee łóżko.
potem znowu sie urywa...kolejne durne sms-y!
A potem ja z jakimś chłopakiem na łóżku.
nie wiem któż to był...ale jedno mnie zaskakiwało!
We śnie kochałam go..ale czułam się przy nim tak dobrze. Tak luźno, nie przejmowałam się moimi wadami, niedoskonałościami.
Tak na luzie...gadaliśmy, przytulaliśmy się, rzucaliśmy się poduszkami..
i te jego dłonie...!
Cokolwiek robiliśmy...trzymał mnie za rękę...

Nie dawał jakiś wyznań miłości...NIE! Po prostu gadaliśmy..i było cudownie..
Cudownie dlatego, ze pierwszy raz nie czułam sie jak ptaszek na uwięzi, czułam się jak z dobrym kumplem! Wolna..ale jednocześnie taka kochana..i obarczona pewną odpowiedzialnoscią!

Tak baaardzo go kochałam, że nie widziałam jego wad...we śnie nie widziałam jakie miał włosy...prawdopodobnie ciemne, ciemne oczy...dość wysoki...dłonie dość sporawe...ale zadbane..

i te wygłupy w pościeli...cudownie...

Uwielbiam śnić, śnić i spać...marzyć...bo tego nikt mi nie odbierze!
Nikt w moim śnie nie powie NIE!

tak baaardzo myślałam wczoraj o tym Jedynym, ze mi sie przyśnił...czyli moge mieć jakiś wpływ na to co będę widzieć we śnie!


No i ta gorsza częście notki.
Wczoraj po raz setny czy tysięczny...nie wiem nie zliczam juz tego stwierdzam, ze moją jedyną miłością, był, jest i bedzie pewnie do końca moich dni Bartek!
Może tylko dlatego, ze żałuję...a moze po prostu tak baaardzo chce go mieć, że to nazywam miłością..nie wiem
W każdym bądź razie..nie będę już głupią idiotką...mającą ciągle nadzieje, ze moze bartek..jakoś...coś..

NIE!
Utrzymuje stosunki koleżeńskie i tak pozostanie!
Nie wchodzi się 2 razy do tej samej rzeki!

Aha...obiecałam wczoraj, ze zanotuje:
Bartek wczoraj powiedział mi, ze zawsze podobało mu się i podoba moje imię!

Feee :D






2005-12-20

...:::[ Chcę... ]:::...
Tak wiem, sama juz do tego doszłam, ze mam problemy. I to niby banalne...ale jednak niepokojące mnie od dawna...
Kiedyś to olewałam...twierdziłam, że spotkam kogoś i jakoś samo się to ułoży...ale teraz niepokoje się.
Moje problemy nie są raczej normalne..przynajmniej nie zaobserwowałam ich u innych, otaczajacych mnie ludzi.

Mój problem polega na tym, ze za bardzo szanuje swoje ciało...to na początek. Za baaardzo szanuje miłość i całą otoczke z nią związaną...
Za baaardzo sie staram a przy tych staraniach skupiam sie za bardzo tracąc niezapomniane widoki.
Tak baaardzo gonie ideał...ze ciągle widze nowe braki..
Tak trudno jest mi tolerować w pełni, akceptować takim jakim jest. Zawsze widze jakieś małe wady, uchybienia, mankamenty, które z czasem zaczynają razić mnie tak baaardzo, ze uciekam.
Staram sie tak baaardzo dawać wiele i niestety kończy się tylko na staraniach.
Moim głównym problemem jest Nie umienie być z kimś!
NIE POTRAFIE! I choć wmawiam sobie, ze dam rade...po prostu nie potrafię.
Patrzę dookoła, co na to ludzie powiedzą, jak na to spojrzą.
Nie potrafie zaakaceptować siebie, swoich zalet i wad przez co wstydzę się, kiedy one wychodzą na zewnątrz, na światło dzienne.
Widze więcej braków u siebie niż tych pozytywnych cech wygladu jak i charakteru.
Nie, nie potrzebuje pocieszenia!Nie potrzebuje zapewniania, ze mam więcej zalet czy tam czegoś niż wad. NIE!
Potrzebuje chyba dostac od życia cholerną szanse! Szansę w postaci jakiegoś chłopaka, który bardziej doświadczony niz ja pokazałby mi świat jaki widzi sie będąc z kimś!
Pokazał mi, ze mnie akceptuje taką jaką jesem, że widzi moje wady...ale walczy z nimi i stara się by były ciemniejsze na tle całej osobowości.
Wiem, że nie zasługuje...bo nie potrafie we właściwym czasie doceniać właściwej osoby i uczucia jakim mnie darzy...
Kilku facetów już w taki sposób straciłam...i nie odzyskam ich już nigdy!

Wczorajszy nocny spacer po lesie i cała otoczka zmusiły mnie do pewnych przemyśleń.
I choć starałam sie jak mogłam nie wpadać na ten temat...to on szedł za mną jak cholerny cień!

Łąka....wszędzie biało...i ciemno. Dookoła biały, dziewiczy śnieg. Ide drogą, całkiem polną....idę sama...marznę trochę...Ale w wyobraźni nie idę sama, idę z nim..i choć nie wiem kim on jest...ale wiem jedno ON JEST TYLKO MÓJ! TYLKO choćby na tą chwilkę!
Na początek zwykły spacer...nawet troszke nudnie...3mamy sie za ręcę i po prostu rozmawiamy o codziennych sprawach!
Ale ja przerywam tą nudę, łapę trochę śniegu z ziemi i rzucam w niego...
Zaczyna się...teraz on mi odda i zacznie sie bitwa.
Rzuca mnie na ziemię..i już chce ostro nacierać...ale nie...waha się a potem zmienia decyzję....całuje mnie tylko...bardzo delikatnie..choc usta ma zmarznięte i zimne policzki to nie jest mi zimno...
Bije od niego takie ogromne ciepło...
Ja drże....bo podświadomie chce więcej..niz tylko pocałunek!



Tam siedze ja...a obok mnie...ON!





2005-12-19

...:::[ Trochę wspomnień ]:::...
Jeszcze nie dawno gimnazjum kończyłam..i bawiłam sie na balu...zaczęłąm LO i tam bawiłam z nowymi ludźmi...
jeszcze wczoraj mature pisałam..egzamin z jazdy konnej..
a dzis...przyjechałam do domu...na dłuugi weekend...

za mną już miesiac studiów!

Nie wierzę...studiuje!




2005-10-31

...:::[ Nie wiem na czym stoje ]:::...
No i wpakowałam się takową sytuacje..ze nie wiem na czym stoje..

a naprawdę wolałabym wiedziec co jest grane..i usłyszeć prawdę..nawet tę najszczerszą..i najboleśniejszą...

Bo nie lubie czekac..w niepewności..


P.S. Odezwałam się do niego..
Nie poszło najgorzej ;-)





2005-08-09

Jeszcze raz...
Cieglę marze...zaspokajajac choc troszke zmysły...

Chciałabym jeszcze raz...jeszcze jeden jedyny raz...powtórzyć choć w połowie tak dobrze...jak tamte zdarzenia
Moze nawet posunąć się dalej, odważyć się i przeżyć coś jeszcze bardziej wielkiego, wzniosłego i tak dla mnie nowego

Marze, patrzę na swiat przez pryzmat przeżyć bohaterów książki, którą własnie przeczytałam..
czy powinnam tak bezczynnie wpadać w krainę marzeń i snów...?!





2005-08-02

Znikajac...
Znikajac...w ciepłej pościeli, w krainie snów zaszłam za daleko...

Miałam sen, w którym on wrócił...

Niestety dawne miłosci...chyba pozostają we mnie na długo :(

Snił mi się, byłam z nim...
Moze podświadomie pragne czegoś...mówiac nie...wewnątrz chce tak!

Za oknem deszcz...a we mnie rozsterki...od szerokiego usmiechu po smugi łez...

Ileż można znieść?




2005-07-22

Zapomnij...! A i ja... zapomne?!

Cichy wiatr... kilka kropel...

Niby śmiech...lecz w środku ścisk
Niby żart...a w rzeczywistości błysk
Wymuszony uśmiech a pod nim zębów zgryz
Udawana radość a wewnątrz ...

Kłade się...przechodzę w kraine po drugiej stronie rzęs...
Jego dłoń, jego dotyk, jego zapach...i jego głos
I wtedy koniec ścieżki krainy tej
i czas w rzeczywistości znaleźć się!





2005-07-21

...
I znowu mam ochote wziaść proszki na sen..i zasnać...na jakieś kilka dni..a potem obudzić sie... świeża, nie myśląc o nim..

Który to już raz w zyciu tak mi sie zdarza?




2005-07-12

...:::[ Milion mysli... ]:::...
Ktoś kochał kogoś...
Ktoś wyczekiwał na kogoś...
Ktoś wtulał się w kogoś...

Miałam go przez kilka dni...
Miałam tylko dla siebie...
Taka chyba wakacyjna miłość...
Spedziłam z nim noc...i wtedy był tylko mój!
Czułam sie przy nim super...

I pierwszy raz w życiu nie wstydziłam się jego i siebie, nie wstydziłam się przytulić się do niego przy wszystkich.

Pierwszy raz w życiu tak mi się zdarzyło...

Ale on jest/był cudowny, wiedział czego ja chce...i co lubie.
I pomyśleć, ze przez jedną noc...był tylko mój

Ale co piękne minęło...miałam go kilka dni...i skończyło się!

A wczoraj..wracając miałam miliony myśli...starałam się sama jakoś pocieszyć, wytłumaczyć i żyć choć przez chwilke wspomnieniami ostatnich dni

Wtulona ja w niego, przy ognisku siedząc na huśtawce, idąc wtuleni w siebie, i ten ostatni taniec...

siedzenie mu na kolanach...
Nie krępował mnie, nie czułam się sztywna...nie wstydziłam sie jego ciała...

Alę było, minęło..

To co było...już nie wróci, tylko czasem mam nadzieje...



2005-07-12

...:::[ Chcę... ]:::...
Chcę się przytulić, chcę zasnać...

Chcę wskoczyć na barana, chcę pocałować w policzek...

Chcę dotknąć jego dłoni, chcę żeby został...

Miłość?! NIE!

Zauroczenie.

Jeździ konno, zna sie na tym, jest sympatyczny, ma poczucie humoru, potrafi mnie rozśmieszyć, pocieszyć...i super wygląda w tej podkoszulce :P:]




2005-06-27

Kruchość chwili...
Kto wie co jeszcze czas pokaże...

Kruchość...

Czasami myśle sobie, do jakiej rośliny mogłabym sie porównać?
Do kruchej roślinki dolniczkowej, która nie przetrzymałaby lekkiego wiatru...do młodej sadzonki, która na pozór wytrzymuje wichure ale za jakis czas po niej obumiera...czy do potężnego dębu, który przetrzyma niekorzystne wiatry porównywalne do tornada.

Czasami potrafie przetrzymać wiele, psychicznie..ale czasami pękam pod naciskiem wydawałoby sie normalnych słów.





2005-06-07

Niepoprawna romantyczka
Tak..jestem cholernie niepoprawnię marzącą dziewczyną...

I wcale nie marze..o ksieciu z bajki...

dobraaa...wiem wiem marze o miłosci...ale takiej miłości z bajki..

Nie chce pięknego, przystojnego faceta...chce tylko aby mnie kochał...rozumiał..i abym mogła czuć się przy nim sobą!

Wiem, ze może za dużo chce...za dużo jak na moją osobe

Marze..i śnie..o miłosci z bajki...długi spacerach, leżenia w łóżku...i całego mnóstwa innych rzeczy....

Ale...nie szukam...bo nie warto na siłe...





2005-06-06

...:::[ Łatwiej jest odejść niż żyć...]:::...
I choćby z tego względu nie chce jeszcze odchodzić...
Choć myśle o tym czasami...jakby to było łatwiej odejśc..zobaczyc wszystkich z góry...
to chocby własnie dlatego, ze łatwiej jest odejśc niż żyć...nie moge się poddać...bo sama siebie bym znienawidziła..

Wiem, ze coś jeszcze mam do zrobienia...tu

Dlaczego aby docenić wartość..błekitnego nieba, które codzinnie widnieje nad głowami...musze zobaczyc..ciemno granatowe, smutne...czekajace by wypuscić błydksawice i miliony kropel deszczu..


Może czegoś mi brakuje...

Martwie sie...tak planowałam..a widze niepokojące wskazówki, ze cos nie wypali :(


Nie szukam...bo chyba nie warto..ale moze powinnam?




2005-06-05

...coś rysło...a moze dopiero pryśnie
Czuje, ze coś trace...ciągłe napięcie...dziwne uczucia...:(

A moze na razie trace powoli...a poczuje naprawde dopiero gdy strace całosć...

brak mi tchu...boje się...zalezy mi...

Boże dopomuż...bo wiem, ze sama sobie rady nie dam.......

Aniele stróżu mój...

Wczoraj...tak wczoraj poczułam, ze nie potrafie być z facetem, nie na stałe..bo potrafie być w łóżku, spac...całować sie nawet...ale nigdy na dłuz ej, nigdy na stałe..

nie kocham...kiedyś kochałam...zmarnowałam i zawsze bede do tego wracać... :(

Może da sie jeszcze nawiązać kontakt..dziś spróbuje...

wątpie, zeby jakoś super to wyszło..zobaczymy czy w ogóle bedzie odzew jakikolwiek...wszystko...zobaczymy




2005-05-12

pomyłka?

oto sms od "." :

"Bez Ciebie tak pusto i oczom i ustom. Śmiech schował się w kącie i śni.
Wieczory się dłużą, bo czasu zbyt dużo, nikt bliski nie puka do drzwi. Tak wiele jest złego, szarego groźnego, że smutno i płakać się chce.
Mijają soboty, pamiętaj wiec o tym, ze komuś bez Ciebie tak źle! Choć mi smutno, nadziei nie trace, że rozłąka przeminie jak sen.
Znów pod ręke pójdziemy na spacer.
musi przyjść... i nadejdzie ten dzień! .. :-(


Albo to wielka pomyłka...albo ktoś naprawde to napisał...włąśnie do mnie...ale któż to moze być?!




2005-05-03

...:::[ Strach..-towarzysz mojego życia ]:::...
No i nadszedł czas matury...ustne pierwsze..podobno będę sie śmiała później- tak mówia inni...ale tu waży sie cała moja przyszłość...i ten ciężar mi ciąży... dosłownie czuje ten ciążer tak mocno..

Troche zaniedbałam tego bloga..no cóż przyznaje sie bez winy..

ale albo brak czasu albo cała masa innych rzeczy..

W Środe stercze przed belframi w garniaczach...i trykam się...stress sięgnie zenitu...a ja pewnie spanikuje i się poddam..

Zrobie z siebie niezłą ciote...i osobe nie panującą nad emocjami..

Chyba schudłam...sama nie wiem czemu...po prostu przez kilka dni...nie chciało mi sie robić sobie czegoś do jedzenia...zajrzałam do lodówki...i zauważyłam, ze trza zrobić jakąś kanapke to odechciało mi sie..

Pewnie zaraz nadrobie zgubione kilogramy...bo kurde schudne troszke...ale przytyje wiecej..

Może ktoś 3ma za mnie kciuki...są takie osoby...ale może i On choć pomyśli..

z reszta..musze liczyć sama na siebie...
tam stane przed komisja..i nikt mi nie pomoze...
Boze pomóż mi przetrwać...tą całą bieganine..i strach..
Strach...musze sie nauczyc nad nim panowac..w końcu będzie mi towarzyszył przez całe moje życie :(




2005-04-18





Lay by DIOSA
Picture - Epiphany







Lay by DIOSA
Picture - Epiphany




"Często myślę o Tobie często piszę do Ciebie głupie listy - w nich miłość i uśmiech potem w piecu je chowam płomień skacze po słowach nim spokojnie w popiele nie uśnie patrząc w płomień kochanie myślę - co się też stanie z moim sercem miłości głodnym"

Halina Poświatowska














Lay by DIOSA
;